Moja racja czyli „dzień świra” w rzeczywistości.

Oglądałam kilka dni temu wiadomości w TV. Zelektryzowała mnie informacja, że podrożeje paliwo. Westchnęłam lekko przytłoczona, ponieważ już od tygodnia obserwowałam wzrost cen w sklepach. Mogę nie jeść masła na rzecz margaryny, mogę oszczędzić na innych produktach, ale zaczyna mi doskwierać nasza polska rzeczywistość. Machnęłam ręką, starając się odciągnąć złe i tak niczego nie zmieniające myśli …

Wczoraj wiadomości wbiły mnie w fotel. Nie będzie już trójpodziału władzy. Nikt nad nikim nie będzie miał kontroli. Nie, przepraszam. Będzie kontrola i zależność od jednego człowieka – Ministra Sprawiedliwości .To on będzie oskarżycielem i sędzią w jednym. W każdym wypadku – począwszy od zwykłej sprawy „o dwa palce miedzy”, po poważne sprawy, które mogą zniszczyć komuś życie …

Słuchałam w otępieniu. Nie zawsze popieram opozycję. Nawet dostrzegam kilka „dobrych zmian” PIS. Ale teraz z całych sił podpisuje się pod protestem. Mówię NIE totalitaryzmowi i braku kontroli przez innych. Absolutnie nie obchodzą mnie argumenty zwolenników obecnego rządu. Żeby Pan Minister sprawiedliwości był świętym człowiekiem, to jako jednostka nie może wskazywać winnych i niewinnych. To nie Rzym, a on nie możnowładczy cezar! Nikt nie jest nieomylny. Każdy ma swoje wady i zalety. I jakby w Polsce nie było, to jakakolwiek kontrola była zawsze. Zawsze znalazł się jakiś protestujący, który swoim głosem albo sprawił, że inni się zastanowili, albo zrewidowali poczynania do litery prawa … A teraz PIS będzie pisał Konstytucję … będzie pisał prawa … wybierze sędziów … prokuratorów … Nie będzie nikogo, kto powie „liberum veto”, bo Pan Prezydent na pewno tego nie zrobi. A w sumie, na dzisiaj, to już tylko on został… :cry:  Nie zmieni nic … Będzie jednostka rządziła jak … w Turcji … jak w Korei.

No cóż … Co tam ceny masła i chleba. Znaczenie zmniejszyła podwyżka paliw (wspomnicie moje słowa – będzie!). Zmienia nam się RP na państwo z demokracją na niby. Miałam 15 lat, kiedy kończył się komunizm. Pamiętam jednak jak było. Tak właśnie „demokratycznie na niby”.

Zrobiłam sobie herbatę. Zaczęłam sprawdzać, jaki kraj jest dla mnie atrakcyjny. Bo cóż mogę ja jedna? Chyba tylko czekać na miny dzisiejszych rządzących za kilka lat. Kiedy pożałują, co wczoraj, dziś zrobili. Bo rządzić wiecznie nie będą. Najwyżej dwie kadencje… A kolejni przejmą władzę absolutną … nadal uważam, że będzie to złe …  Hmmmmmm a może Aniu Norwegia?  ;-)

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , | Skomentuj

Kto to jest?

Kto to jest? – zaczęłam się zastanawiać spoglądając na zdjęcie. Przybliżałam pacami fotografię i na wszystkie strony próbowałam przypomnieć sobie czy znam tę twarz. Kobieta wydawała mi się zupełnie obca i jakaś … wiekowa. :mrgreen:  Raz jeszcze przeczytałam imię i nazwisko. Zamknęłam oczy i zastanawiałam się, skąd mogę znać Panią AN? Portal społecznościowy przypomina mi niekiedy o znajomych, którzy ulecieli mi z głowy …
Mam! – raz jeszcze z niedowierzaniem patrzyłam na zdjęcie. Wiem! – zgłuszonym krzykiem potwierdziłam, że znam Panią AN. A jednak nie patrzyła na mnie ta wesoła i roześmiana osoba. Spoglądała poważna kobieta, która wraz z czasem otrzymała od życia kilka zmarszczek mimicznych, kilka dodatkowych kilogramów, kilka lat po prostu …
Cholera! – pomyślałam – Ja zapewne też! Pobiegłam do lustra i … odnalazłam kilka zmarszczek mimicznych, kilka lat po prostu. Kilogramy mnie ominęły, ponieważ zawsze była krągła a z wiekiem jakoś mi umknęło kilka  :mrgreen:
No tak … – spoglądając w lustro szeptałam do siebie – czas płynie, a jak jakimś cudem widzę jego upływ tylko w dzieciach i „obcych znajomych”. Zatrzymałam się niefrasobliwie na 30-stych urodzinach, niezależnie od tykającego zegara. Niby wiem, ile wiosen mi przybywa, niby wiem, że ten zegar tyka a jednak wciąż postrzegam siebie, bliskich w kategoriach „młodych osób”.
Westchnęłam, wzruszyłam ramionami i podeszłam do komputera. Zaakceptowałam Panią AN i przyjęłam do grona znajomych. Niezależnie od fotki zawsze będzie dla mnie roześmianą, dwudziestoparoletnią dziewczyną :lol: Mogę myśleć o sobie i ludziach młodo. Kto mi zabroni?  :mrgreen: :lol:
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , | Skomentuj

Dzień, tydzień, miesiąc …

Najdłuższe bywają godziny. Potrafią się wlec, ciągnąć i trwać bez końca. Dopadają duszę, trzymają i w niebycie pozostajesz dziesięć minut na jedną. Próbujesz się wyrwać, wyszarpać ze szponów złych godzin, ale wskazówki zegara pozostają nieubłaganie w jednym miejscu. Jak zaczarowane nie przesuwają się i nawet przytknięcie ucha, by usłyszeć „tik tak” nie zmienia Twojej pewności, że ta chwila wieczność trwa … „Chcę jutra!” kołacze się w głowie…
 
 
Liczysz dni w przekonaniu, że postarzałeś się o 10 lat. Z niedowierzaniem sprawdzasz kalendarz, datę na komórce i raz jeszcze kalendarz … Świat przesunął się o dwa dni. Tylko DWA DNI! Nie! Chcesz wpłynąć na rzeczywistość i zaklinasz wszytko to, co odmierza nie tylko sekundy, minuty ale również tę otchłań w której jesteś. To czarny czas … ciągnący jak smoła … „Niech minie” jest Twoją modlitwą. 
 
Otwierasz oczy. Przychodzi taki leniwy poranek i czujesz, że nie ściska Cię obręcz strachu i bólu. Lekko wciągasz powietrze i nabierasz go naprawdę dużo. Płuca odzyskują objętość i sprężystość. Wyskakujesz spod kołdry i dopadasz zegar. Raz jeszcze wzdychasz i zamykasz oczy. Liczysz do 60 i … JEST! Może nie cała, ale jednak minęła MINUTA! Jakby czas zaczął płynąć… Mimo, że to już/aż/dopiero dwa miesiące…
 
Najszybciej mija rok. Nagle w oka mgnieniu gdzieś uciekły trwające wieczność dni. Ulotniły się tygodnie, które pieczołowicie skreślałeś jedną kreską. Tyle się wydarzyło … Tak wiele się zmieniło, a na początku drogi świat wydawał się stać w miejscu, Twoje życie cofać. Na pstryknięcie palcami zniknął czarny czas, którego pamięć nosisz w sobie. Te uczucia, emocje zostaną w szufladach emocji, ale … Pstryk i nie ma… Minął prawie rok … Nawet nie wiesz kiedy … Ale tylko Ty człowieku wiesz, jak wiele kosztowało to wysiłku, by wskazówki zegara zaczęły działać poprawnie  ;-)
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

A może by tak po prostu się położyć na trawie…

A może by tak dzisiaj, tylko dzisiaj, rzucić wszystkie troski i położyć się na trawie? Tak po prostu na najbliższej mini łączce poczuć miękkość trawy na plecach i jej zapach. Zamknąć oczy i pozwolić słońcu grzać twarz. Delikatnie muskać źdźbła i opuszkami palców badać ich strukturę i wilgotność. Dać szansę wiatrowi zmierzwić włosy. Po prostu leżeć …
 
 
Nie myśleć o tym co było. Po co, skoro trawa taka pachnąca … :mrgreen:  Nie myśleć o tym co dzisiaj. Po co, skoro słońce tak ciepłe …  :mrgreen: . Nie myśleć o tym co będzie. Po co, skoro wiatr taki orzeźwiający  :mrgreen: . Dać szansę głowie zupełnie się opróżnić z myśli. Pozwolić sercu wyrzucić wszystkie uczucia. Bez skrępowania nadać swemu ciału pozycję horyzontalną i zupełnie się nie ruszać. Po prostu leżeć na trawie … :-)  .
 
 
Rozmarzyłam się … No dobrze, może jutro się położę … albo kiedy indziej. Teraz wracam do pakowania. Zamiast zielonej trawy będą niebieskie worki  :mrgreen: . Nie jest źle – zmiany bywają dobre, tak więc z nową energią wciskam kable do torby. A łąka nie ucieknie. I na pewno się położę. Mam tylko nadzieję, że żaden pies po mnie nie przebiegnie  :mrgreen: 8-O :mrgreen:
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , | Skomentuj

I tak będzie „później”…

- Aniu … znowu mnie zawołałaś ! 
- Smutku, tylko bez wyrzutów. Poczułam Cię jak każdy … czasem …
- I ja też jestem Ci potrzebna?
- Tak Nostalgio. Dzisiaj jest taki dzień, kiedy miało być „później” …
- I dlatego wezwałaś nas wszystkich? Nawet mnie, Strach?
- I Radość jest z nami :) … Moi drodzy … czuję dzisiaj Was wszystkich …
Ty Smutku nad ranem, kiedy jeszcze nie ma dnia, ale nie ma już nocy, przyszedłeś do mnie. Usiadłeś obok i poprosiłeś o łzy. Bo właśnie rok temu świętowałam urodziny. To był bardzo dobry czas … Wierzyłam, że będzie trwał dłużej …
Ty Nostalgio pomogłaś mi przypomnieć sobie każdą dobrą chwilę tego dnia. Ciepło dużej dłoni, szare uśmiechnięte oczy i wilgotne pocałunki. Dzięki Tobie mogę z lżejszym sercem wspominać poczucie przynależności, bezpieczeństwa i radości, nadziei …
Ty Strachu w przejaskrawionym obrazie pokazałeś co może stać się jeszcze gorszego. Naznaczyłeś chwilę wspomnienia również tym, co było później … tym, co powinnam widzieć wyobrażając sobie przyszłość a nie dostrzegam. Spotykamy się Strachu dość często od jakiś 10 lat. Oswoiłam się z Tobą … trudno mi jednak powiedzieć, że czekam na Ciebie …
Radość … uśmiecham się do Ciebie często. Bo w sumie jestem optymistką. Zawsze staram się znaleźć dobre strony. I w końcu dołączyłaś do swoich kolegów. Pomogłaś mi odzyskać wspomnienia. Tak bez płaczu, żalu i złości. Ja chcę pamiętać. To część mojego życia. Dobra część, niezależnie od tego jak się skończyła … Dzisiaj jest właśnie to upragnione „później”. Inaczej sobie je wyobrażałam – w moich pragnieniach byłam piękniejsza, bogatsza, z sukcesami. Dumna i z uśmiechem na twarzy. Ta, która zapomniała, ta której „później” jest dużo lepiej. A w rzeczywistości jest inaczej. Ani lepiej ani gorzej. Po prostu inaczej. I dlatego jesteście ze mną …  :-)
- Czyli jesteśmy Ci potrzebni Aniu?
- Tak Smutku. Potrzebuję Was wszystkich… Poproście tylko jeszcze Nadzieję, by odwiedzała mnie razem z Wami. Potrzebuję jej bardzo :lol:  
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , | Skomentuj

Pytanie, którego nie lubię.

Ostatnio bardzo często słyszę „Ale … dlaczego jesteś sama?”. To pytanie wprawia mnie w konsternację. Nie mam na nie gotowej, jednoznacznej odpowiedzi… Chyba tak naprawdę nikt nie ma, kto jest singlem. Ja po prostu NIE WIEM. To tak jakby zapytać mnie, czemu moje oczy są zielone …
 
Czasem szukam w mojej przeszłości tych złych momentów, nie najlepszych decyzji. Gdzieś coś przegapiłam, coś źle zrozumiałam, komuś niewłaściwemu zaufałam, pomyliłam się lub niepotrzebnie uciekłam. To nie jest jedno wydarzenie. To po prostu ciąg przyczynowo – skutkowy …  :cry:  
 
„To znajdź sobie kogoś” – kolejny ulubiony przeze mnie zwrot, nawiązujący do „dlaczego…”.  :-P  Przecież miłości, potencjalnych partnerów nie kupuje się w sklepie. Szukanie/znalezienie jest tylko początkiem dalszej części przygody poznania. To jak puzzle bez obrazka na wzór. Próbuję wśród wielu kawałków odnaleźć te, które zdają się pasować. A później budować obrazek. Jak widać wyobraźnia przestrzenna nie jest moją mocną stroną…  :mrgreen:
 
„A nie czujesz się samotna?” – takie pytanie zamykające komplet nieszczęsnych stwierdzeń i fantastycznych porad pada najczęściej po moich wywodach.
… „TAK”… Ale czy to coś zmienia? …
 
Nie lubię tych pytań. Czuję się wywołana do odpowiedzi, której nie znam. A może po prostu nie chcę jej poznać … Bo czasem wydaje mi się, że kilka razy pomyliłam chwile z całym życiem …
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , | 1 komentarz

Siła kobiety.

Niekiedy oglądam seriale. Te w TV, które popołudniami wypełniają czas polskim widzom. Nie zagłębiam się w treść i chronologię. Po prostu płyną obrazy, a wraz z nimi szczątki dłuższych relacji międzyludzkich. W teorii takie z życia wzięte. ;-)  I dzisiaj też prasując zerkałam na przewijające się obrazy…
Pani Iks została zdradzona. Jej mąż zdrajca, Pan Igrek, był złym mężczyzną. Po prostu zamienił swoją żonę na lepszy, dużo młodszy model. Taki stereotypowy klasyk. Nie odnalazłam żadnej analogii do siebie i nadal spokojnie prasowałam. Spojrzałam tylko na Panią Iks i poczułam, że jest mi jej po ludzku żal. Siedziała w kuchni i pełna rozpaczy popijała koniak. Usmarkana i zapłakana, z rozmazanym makijażem przypominała każdą zranioną kobietę. Lekko się wsłuchałam w dialogi i pod nosem uśmiechałam na treść zdań i epitetów, które wymawiała. „Jakie to ludzkie, jakie … zwyczajne” myślałam.
Ja prasowałam, serial płynął dalej. Wciąż zerkałam czekając na kolejne sceny typowej żałoby, mimo że umarł związek a nie człowiek. I nagle poczułam się zaskoczona … Pani Iks kolejnego dnia pełna werwy i zapału siedziała w pracy. Twarda bizneswomen działała ze zdwojoną siłą. Cierpiała, ale dzielnie i z klasą. Zadbana, poważna i bez oznak nocnej rozpaczy działała ze zdwojoną siłą … SIŁA. Właśnie ona biła z jej oczu, gestów i pracy.
A pamiętam kiedy ja dowiedziałam się, że mój  związek żyje tylko dla mnie. Ból, czarna rozpacz i złość. Ryczałam jak bóbr i wyglądałam tak, jakby cały świat się na mnie zawalił. Nie chciałam pracować, siedząc w domu nie umiałam trwać. Nie widziałam sensu poranków i wieczorów. Chciałam przespać dni nie mogąc zasnąć. Siłę wykazywałam wtedy, kiedy zwlekałam się z łóżka i znajomym próbowałam wmówić „jest OK”. Bliższych nie dało się oszukać… Dopiero po dwóch miesiącach zauważyłam, że skończyły się maliny a wiatr, który chłodzi ramiona to zwiastun jesieni. Uciekło gdzieś lato… Jakby go nie było…
Nie wiem, czy ja jestem taka słaba czy siła kobiety w serialach i filmach raczej przejaskrawiona? Po rozstaniu nie spotkałam wielkiej miłości w autobusie, nie wygrałam w totolotka, ani nie spadł na mnie ogromny awans. A tak właśnie, według pocieszających programów i filmów, powinno być. Zwyczajnie mozolnie dzień po dniu od nowa budowałam siebie. Raz jeszcze uczyłam się żyć tylko dla siebie… każdy maleńki sukces, drobna pochwała dawała mi uśmiech. Przetrwałam, odnalazłam spokój, radość i umiem patrzeć z nadzieją w kolejny dzień. Taka jest ta moja słaba kobieca siła. Może właśnie taka jest, a nie ta udawana z TV ;-) .
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , | Skomentuj

Brak … Mam…

Zawsze czegoś brak…
Inności, niezwykłości szukamy. Chcemy być wyjątkowi, niezwykli. Marzy się nam ponadprzeciętna uroda, inteligencja i spryt. Brak nam poklasku, uznania i uwielbienia. Gdzieś tam w środku, po cichutku właśnie tego pragniemy.
Żony/męża i dzieci. Ciepła domowego ogniska, którą dają najbliżsi. Takiego ideału z reklam z biszkoptowym Labradorem hasającym obok pięknych dzieci. Oczywiście dziewczynki i chłopca  :mrgreen:
Pracy przynoszącej duży dochód. Albo własnej firmy, która pozwala na szofera i kilka zer na koncie. Oczywiście musi przynosić satysfakcję i radość, spełnienie.
Domu z kominkiem w salonie, w którym trzaska ogień w jesienne i zimowe wieczory. Ogród zawsze zielony i pełen kwiatów. W kuchni roznosi się ciepło i zapach ciasta, który przywołuje poczucie bezpieczeństwa.
Zmęczeni ciężkim dniem w pracy, spoceni od dźwigania zakupów wpatrzeni w rozbrykane dzieciaki lub samotny fotel w rogu. Czujemy BRAK. Brak spełnienia naszych skrytych marzeń. Nie chcemy wynajmować M, zastanawiać się czy wystarczy środków do wypłaty i czuć frustracji co rano. Pragniemy innego życia …
I tak właśnie sobie dzisiaj pomyślałam patrząc przez szybę w autobusie. Że czuję ogromny BRAK. Tak wielu rzeczy, uczuć nie ma w moim życiu. Z każdym przystankiem i mijanym drzewem czułam się gorzej. Szłam do pracy i … potknęłam się. Pomyślałam „No tak! Jeszcze tylko trzeba mi zwichniętej nogi!”.
Trochę mnie adrenalina postawiła do pionu. Tak wiele mi BRAK, ale … tak wiele MAM! Sama sobie psuję dzień. Sama się unieszczęśliwiam. Może jednak mijając poszczególne przystanki będę analizować to co MAM. BRAK zabiera mi dni. Właściwie sama mu je oddaję. Wolę zaprzyjaźnić się z MAM  :mrgreen:
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Wybaczyć

Ktoś kiedyś mi powiedział „Wybacz. Wybacz dla siebie”. Wtedy, w szale rozpaczy, złości i bólu nie umiałam tego rozgryźć. Gdzieś w głowie, rozdzierającym brakiem oddechu, mimo napełniania płuc do oporu, nie mieściło mi się to słowo „WYBACZ”. Miało nośnik emocji tanich porad psychologicznych, patetycznych zwrotów wygłaszanych w kościołach różnych religii. Nie miało dla mnie żadnej wartości. Nie chciałam wybaczyć… Wtedy, tak bardzo dawno temu…
- Wybacz mu Aniu – już od jakiegoś czasu chodziły za mną te słowa.
– Wybacz właśnie Jemu, że Ciebie bolało tak mocno, że czułaś własny puls krwi i jej posmak w ustach – szeptał mi wewnętrzny głos.
- Mylić może się każdy człowiek – zaczęłam czuć mocniejsze wezwania w sobie – wybacz też sobie … Pomyliłaś się. Zdarza się …
Miotałam gromy, ale wiedziałam, że to klucz do spokoju, do odnalezienia wewnętrznej równowagi.
- Ludzie popełniają błędy, Aniu. Wybacz mu… – wciąż gdzieś brzmiało z tyłu głowy… Jeszcze moja siostra bliźniaczka-buntowniczka siedziała na ramieniu i szarpała się ze sobą-mną. Nakazywała nie zapominać, rozdrapywać, analizować, podglądać i zatapiać zęby w ciało, by szarpać sercem.
Stanęłam przed lustrem. Widzę siebie co dzień już tyle lat, ale właśnie wtedy spojrzałam sobie głęboko w oczy. Były zielone. Ciemno zielone jak soczyste liście drzew. Westchnęłam i szepnęłam „Wybaczam Ci …”. Nie do końca wiedziałam do kogo były skierowane te słowa – do mnie, czy do Niego. To nie było ważne. Najważniejsza była decyzja. I co dzień tak samo, coraz odważniej odmieniałam słowo ” WYBACZ”.
Tak … Dzisiaj już wiem. Niezależnie od tego co było złego, niezależnie od tego jak było pięknie i cudownie, niezależnie od tego że to co było dobre i zostało zastąpione posmakiem żelaza w ustach – wybaczyłam. Czasem gdzieś jeszcze buntowniczka dźgnie mnie w ciało, szarpnie, braknie tchu … Ale WYBACZYŁAM. To dobre uczucie… wybaczyć i sobie i innym.
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Tęsknię za sobą …

Nigdy się nie nudzę. Nie dlatego, że taką ciekawą osobą jestem. Po prostu staram się nie tracić czasu. Jakby gdzieś ktoś tam przerobił minuty i trwają 45 a nie 60 sekund. Bojąc się, że ich skrócenie nastąpi niedługo do 30 sekund staram się zrobić wszystko co mi przyjdzie do głowy…  :mrgreen: .
 
W wolne od pracy dni sprawdzam pogodę i obmyślam plan na zdjęcia. Czytam w drodze w autobusie słuchając muzyki. Słowa piosenek znaczą moją trasę z fotografowaniem. Myślę w pracy o nowym pomyśle na wpis do bloga. Nowe wątki rodzą się w mojej głowie do książki, kiedy zmywam naczynia. Przeglądam wiadomości złoszcząc się lub ciesząc, kiedy stoję na przystanku. Jak mam wolną tylko jedną rękę, to sprawdzam na Pinterest, jakie pomysły mają inni. Jak można zrobić coś z niczego, co ciekawego mogę uszyć lub w jaki sposób ozdobić dom. Coś ciągle robię, wymyślam. Czuję jak piłeczka pomysłowego Dobromira puka mi w głowę i dodaje nowe zadania. I nie wiem czemu mnie tak gna …  8-O .
 
Aż dzisiaj prasując usłyszałam znaną melodię. Uderzyły we mnie uczucia tej dwudziestoletniej dziewczyny, jaką byłam właśnie dwadzieścia lat temu. Na wszystko był czas. Planów pełen worek. Niczego nie potrzebowałam, bo do wszystkiego mogłam dojść. Droga jawiła się bujna, zielona, długa i pełna pozytywnych niespodzianek. Czułam, że czas nie ma końca a ja jestem nieśmiertelna. Każdy teledysk na ViVie (a wtedy to był TYLKO program muzyczny, gdzie piosenka była władcą programu) był ciekawy i taki nowoczesny. Byłam naiwną, bardzo ufną, ale i mądrą młodziutką, kobietą.
 
Z czasem gdzieś w gąszczu tej drogi, którą widziałam wcześniej, zdarzyły się ciemne zaułki. Naiwność zniknęła, choć jeszcze czasem się wychyli  :twisted: . Ufność spadła do dramatycznego poziomu, strach na często zagościł we mnie. Tęsknię za … sobą. Za tą młodą dziewczyną, którą byłam. Hmmmmm no i mam pomysł! Poszukam jej w sobie i postaram się trochę z nią zaprzyjaźnić  :mrgreen: . Może uda się jeszcze wyłuskać kilka ciekawych cech, za którymi po prostu tęsknię. 
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , | 2 komentarzy