„Grażyna” lotu …

Stoję sobie w kolejce do odprawy. Torba na ramieniu, ciągnę walizkę i patrzę odruchowo w bok. Po mojej lewej stronie widzę kobietę ze śliczną cztero czy pięcio letnią dziewczynką. Uśmiecham się na jej szczebiot i bieganie dookoła mamy. Mała kobietka jest nietypowo  ubrana i wyróżnia się wśród innych podróżnych. Różowe futerko i srebrne półbuciki ze złotą klamerką, białe rajstopy i złota brokatowa spódniczka. Na uszy wciśnięte nauszniki z hello kitty a pod nimi różowo-złota opaska  na włosy z wielką kokardą. Moją obserwację przerywa przeciągłe „plisssss”…

Siedzę w samolocie przed ową mamą i z racji swojej pozycji nie bardzo mogę się jej przyjrzeć. Zaczynam być ciekawa coraz bardziej słysząc w głosie jej współpasażerki rezygnację i niedowierzanie. Ta starsza Pani od kilku minut próbuje jej wytłumaczyć, że jeśli zostawi córkę w wakacje pod opieka babci, to najlepiej by dała teściowej potwierdzoną notarialnie opiekę na określony czas nad córką. Podobno jest to bardzo ważne i potrzebne. Sama jako babcia przekonała się rok wcześniej, kiedy ze starszym wnukiem pojechała do szpitala, bo ten złamał rękę. Ta rezygnacja pojawiła się przy kolejnym powtarzaniu tej informacji i zupełnym braku zrozumienia ze strony blond mamy dziewczynki … Uśmiech na kilku twarzach pojawił po szczebiotliwym … „to mam napisać list do notariusza?” :mrgreen:    :mrgreen:

Stoję w ogonku do polskiej odprawy a przede mną „Grażyna lotu”. Przyglądam się nienagannej figurze i ładnej twarzy ukrytej pod toną ostrego makijażu. Na nogach czarne rajstopy i brokatowe buty w kolorze srebra ze złotym obcasem. Złota, brokatowa spódnica i futerko jak u córki, tylko czarne. Powaliła mnie jednak opaska na włosach identyczna jak u małej damy – różowa i z wielką kokardą   :roll:  :lol: . Już siebie karciłam za wyśmiewanie w duchu owej Pani. A jednak … poddałam się :mrgreen: Moja duszę opanował ledwo tłumiony atak śmiechu, kiedy zaczęła narzekać „o Boże! Tak się boję by nikt nie ukradł mojej walizki! TAKĄ WALIZKĘ każdy by chciał mieć! A w środku BEZCENNE ubrania! Każdy by chciał je mieć!” … I tak kilka razy … Jeden mężczyzna nie wytrzymał … „Szanowana Pani, nie każdy. Ja na przykład NIE” :mrgreen:

Nikt nie ukradł walizki. Blond dama wraz z córką udawała się do taksówki na lotnisku, kiedy ja szłam do samochodu. Śmiałam się nadal z całokształtu podróży z tą kolorową osobowością i … siebie. Niby taka otwarta i nie oceniająca ze mnie kobieta, a sama małostkowo nazwałam ją „Grażyną lotu”. Cóż … nie jestem idealna :twisted:   :-D .

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , | Skomentuj

„Znałem kiedyś człowieka …”

„Znałem kiedyś człowieka … 
Całe lata w tym samym mieszkaniu oddawał się w
myślach lataniu …”

Tak kiedyś śpiewał Bartek Król. Tak BARDZO prawdziwa jest ta piosenka a jej słowa tak mocno oddają to, co robimy ze swoim życiem. :twisted: W jakiś niewyobrażalny sposób jesteśmy dosłownie przyspawani do swoich malutkich światów. Praca, która niekoniecznie daje nam satysfakcję zawsze jest lepsza od tej, której nie znamy, która będzie wymagała poszukania, zaangażowania się. Miasto w którym żyjemy jest dla nas wyznacznikiem. Najczęściej właśnie tutaj się urodziliśmy, chodziliśmy do przedszkola, szkoły, braliśmy ślub. To tutaj nasi znajomi i przyjaciele są na wyciągnięcie ręki, na płacz i radość. Tutaj babcie naszych dzieci zawsze gotowe na pomoc, tutaj nasze życie… I nawet jeśli czujemy, że to ZA MAŁO! Nawet jeśli marzymy o zmianie w życiu, nawet jeśli MARZYMY to … własnie tam, w sferze bajań te marzenia pozostają.

Jak ten człowiek z piosenki trawimy dni na siedzeniu i wyobrażaniu sobie jak to kiedyś, może będzie. Pragniemy dotknięcia czarodziejskiej różdżki i ZMIANY. Na lepsze, na inne. W tych wyobrażeniach latamy samolotem w egzotyczne kraje, kariera oznaczona naszą przebojowością pędzi z szybkością światła, uczymy się języków, trenujemy na siłowni, przechodzimy na dietę i widzimy po kilku miesiącach efekty, … TAK WIELE ROBIMY… siedząc przed TV i oglądając kolejny, nikomu nie potrzebny serial …

Hmmmm Aniu, przestań pisać – angielski czeka :mrgreen: . Nie bądź człowiekiem, o którym śpiewał Bartek :twisted:

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Zmieniają się marzenia …

Ostatnio gdzieś przeczytałam, że ludzie się nie zmieniają. Ludzie się przystosowują. Hmmmm nie do końca mogę to zweryfikować. Wiem jednak, że inaczej marzę. Zupełnie inne plany rodzą się w głowie, inne obrazy pociągają i kuszą swoją wizualizacją. Jakże zrewidowałam to, czego pragnę!

Zdałam sobie sprawę, że moja głowa, serce otwierają się na MNIE! JA stałam się centrum samej siebie. Dziwne? Nie … chyba najwłaściwsze. Bo niezależnie od tego na jakim etapie swojego życia jesteśmy to jedyną osobą, która nigdy, nawet na sekundę nie pozostawia nas samym sobie, jesteśmy właśnie MY dla siebie. Wstając rano widzę swoja twarz i czytam własne myśli, pracując rozwijam swoje umiejętności lub rutynowo powtarzam to, w czym już jestem dobra. Jem ze sobą obiad, piję kawę i myję zęby. Słuchając muzyki czy robiąc zdjęcia absolutnie nie zostawiam siebie w domu. Kiedy piszę – „hello! Tutaj jestem” – słyszę podświadomie.,

Lubię siebie… taką trochę „dawną” i trochę „aktualną” :mrgreen:  i marzę … O stałym miejscu na ziemi, z którego będę mogła wyruszać na dalekie podróże … O tych wyjątkowych miejscach, które kuszą mnie nazwą, topografią, klimatem i ludźmi … O KIMŚ wyjątkowym, który będzie podróżował razem ze mną i wracał do „naszego” stałego miejsca na ziemi … Moje nowe marzenia  :lol: Pełne zdjęć i wędrujących liter na pulpicie, pełne spokoju, czułości i miłości. Takie małe i wielkie, „stare” i „nowe”  :mrgreen:

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , | 2 komentarzy

Przyjaciel …

Świadomość, że zawsze jest to najwspanialsza myśl, uczucie, pewność. Niezależnie czy jest w tym samym pokoju, mieście, państwie czy szerokości geograficznej. Ważne, by był ZAWSZE kiedy się cieszę lub smucę, śmieję lub płaczę, świętuję lub grzebię jakieś marzenie. Niech przeżywa wszystko ze mną, obarcza mnie swoim problemem lub radością. Mój PRZYJACIEL!

Moje życie jest pełne wad. Czasem tak koślawe, że zastanawiam się, czy kiedykolwiek będzie prostsze. :roll:  A jednak niezależnie od każdej niedoskonałości wiem, że doskonały w moim życiu jest własnie PRZYJACIEL. Pociesza kiedy trzeba – płacząc, złorzecząc lub po prostu słuchając. Cieszy się ze mną z każdej drobnostki. Stawia do pionu, kiedy wciąż „mielę” te same smutki. To co usłyszę, przeczytam jest wiarą we mnie, w moje siły, niezłomność a zarazem w delikatność, upartość i ogromne serce. Mój przyjaciel akceptuje mnie taką jaka jestem. Nie ocenia, nie stawia warunków i nie potępia. Wiem, że niezależnie od podjętych decyzji najwyżej po cichu szepnie tylko mnie, co zrobiłby inaczej. Ale ZAWSZE stoi za mną murem. Tak … takie mam szczęście. Taki PRZYJACIEL to szczęście  :lol: . I tylko mam nadzieję, że ja też takim przyjacielem jestem  :mrgreen: .

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , | 2 komentarzy

Jeszcze tylko …

Jeszcze tylko dotrwam do tego dnia, jeszcze tylko minie ten tydzień, za miesiąc będzie dużo lepiej … Wyznaczam czas jak granicę zranień. Jakby jakaś linia demarkacyjna mogła zmienić to co czuję. A może takie dziecinne „jutro o tej porze będzie już po wszystkim” właśnie mnie pomaga? Takie zamknięcie w ramach czasoprzestrzeni własnych, nieskoordynowanych myśli, odczuć daje poczucie, że BĘDZIE LEPIEJ. Pytanie tylko z czym …

Bo czegoż ja szukam? Kariery? Podróży? Mężczyzny? Rodziny? A czy jeśli szukam to zapewni mi szczęście? Cóż to jest szczęście? … Ehhhh jak na osobę, która tak mało pyta to ogrom wątpliwości we mnie … Może po prostu chcę wszystkiego? Tak trochę kariery – takiej mojej, z pasji i umiejętności. Podróży, które zapadną we mnie na zawsze i pod powiekami co wieczór odnajdę wspomniany obraz, dźwięk, zapach, smak. Mężczyzny, który pokocha mnie bezgranicznie, dla którego nawet spawalnicze okulary będą moją ozdobą. Rodziny, z którą porozmawiam, pośmieję się i wspomnę każdy czas.

Jeszcze tylko te kilka dni … tygodni … a odnajdę część tego mojego, małego, prywatnego szczęścia. Zatańczę w blasku księżyca w ciepłą letnią noc patrząc w oczy kogoś, dla kogo będę niedzielą tygodnia. Poczuję wiatr, bezpieczeństwo i to, że mogę jeszcze ŻYĆ… Jeszcze tylko …

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Światełka …

Takie zwykłe, na choince światełka właśnie dzisiaj dały mi do myślenia … Patrzyłam na nie i wspominałam wcześniejsze Boże Narodzenia … Kiedyś jako mała dziewczynka zastanawiałam się, czy bombki na które patrzę są posypane cukrem. Takie kolorowe z szorstkim paskiem dookoła :lol:  Spróbowałam – nie mogła się oprzeć moja dziecięca natura. Mama się śmiała …

Pamiętam, kiedy tata z cierpliwością anioła rozplątywał małe diody samodzielnie montowane na kablu krosowym. Nikt nie miał wtedy takich „tysięcy” kolorowych lampeczek   8-) . I uwielbiałam te dni, kiedy mama piekła ciasta i ryby, tata pomagał i był zawsze obok, a ja czekałam na Mikołaja, pełna nadziei na wymarzony prezent…

Pamiętam, kiedy już jako nastolatka odkręcałam lekko jedną lampkę by wyłączyć je na noc … Wszyscy mieli na żywych i sztucznych choinkach takie same, zapinane na klipsy światełka. Takie same mieszkania, meblościanki, fotele i wersalki. Tylko ludzie inni i uczucia. Gasząc i ze śmiechem zapalając (nigdy nie mogłam znaleźć właściwej ) zastanawiałam się co przyniesie nowy rok. Z każdą mijającą chwilą czułam się bardziej dorosła, z każdą minutą moja wyobraźnia podpowiadała mi dobre scenariusze życia …

Lampki na choinkach jak i one same bardzo się zmieniały. Były lepsze i gorsze, te wyjątkowe dni. Każde jestem sobie w stanie subiektywnie przypomnieć. Pytanie tylko czy chcę… Były i smutne światełka mimo pełnej gamy koloru, ciepłe mimo chłodu życia i takie inne, nowe z nieśmiałym spojrzeniem dalej, w przód. Były wszystkie – tak mi się zdawało. A jednak nie … Zaskoczyły mnie dzisiejsze… Białe, zeszłoroczne a jakże inna rzeczywistość. No cóż … lekki cynizm we mnie, trochę muru, zmarzliny, która wypiera delikatność i ciepło mojego JA. Każde Święta Bożego Narodzenia były inne, ale te uświadomiły mi, iż „pomyliłam kilka chwil z całym życiem”… No cóż – w przyszłym roku kupię tysiąc kolorowych lampek. Na rozświetlenie duszy :-D   

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , | Skomentuj

Nie mogę spać, Aniu …

- Aniu, ja nie mogę spać …
- Smutku, a w czymże ja Ci przeszkadzam?
- Sam nie wiem … może tym, że wciąż mnie przywołujesz? Co zaczynam zapadać w sen to słyszę Twoje bicie serca …
-Ohhh Smutku! Przecież się uśmiecham, nie widzisz?
- Widzę Aniu…
- To jeśli widzisz …
- Nie przerywaj! Ale widzę też Twoją duszę. Nie jestem jak inni, przecież jestem z Tobą …
- Raczej we mnie …
- Zmień coś Aniu…
- Przestań! Przecież się staram! Biegam jak oszalała za punktem do zdjęć, zabijam myśli …
- Właśnie Aniu! Zabijasz myśli. Przestań! Myśl! Myśl o przyszłości! Myśl o innych…
- Ha! O innych! A może powinnam myśleć tylko o sobie?! Nigdy nie myślałam tylko o sobie…
- O sobie tak! Ależ tak! Ale nie gnaj gdzieś bez celu … Czemu drżysz Aniu?
- … zimno mi Smutku …
- … znowu zimno… Od środka zamarzasz. To źle Aniu …
- Może lepiej ? Taką taflę lodu trudno przebić.
- Aniu! Przestań! Zamień samotność na coś innego! Szukaj! Ale tak naprawdę, a nie tylko na muśniecie duszy … Chcesz być sama?
- Smutku, przecież mam Ciebie hahahaha …
- Aniu! Przestań! Ehhhh …Twój śmiech nie jest wesoły. Raczej mnie niepokoi, denerwuje…
- Śpij Smutku, ja już zapadam w sen …
- Kogoś widzę Aniu… Kto to?
- Nie udawaj że nie wiesz Smutku… dlatego tak bardzo lubię spać …
- … Aniu … znowu Twoje serce …
- ciiiiiiii … śpij póki możesz …
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , | Skomentuj

Pragnienie

Pragniemy różnych rzeczy. Wygranej w loterii by nagle za duże pieniądze kupić ogromny dom, samochód a może i jacht  :lol: . Widzimy siebie jak biegamy po przepastnych pokojach, zapinamy pasy w nowym aucie i przecinamy morskie fale. Nie wierzymy, że wygramy ale gdzieś w zakamarku duszy marzymy …

Pragniemy kariery z różnych względów. Dla jednych jest to sposób na życie, na samorealizację. Godziny spędzone w napięciu, lekkim stresie tak konstruktywnie wieńczące dany projekt. Dążąc do celu wybierając już z tylu głowy kolejny. Dla drugich to idealny środek do dużych pieniędzy. Poza satysfakcją z samej pracy to właśnie zasobność konta jest najważniejszą gratyfikacją …

Pragniemy rodziny by móc wracać do ukochanych osób i śmiechu dzieci. Gdzieś tam w środku naszego jestestwa wyobrażamy sobie wieczną radość, ciepło i bezpieczeństwo. Nie przychodzą nam do głowy problemy, zgryzoty i rozczarowania. Pragniemy zdrowia dla siebie i naszej wymarzonej rodziny. Tej obrazkowej z reklam świątecznych, w której wszyscy są również piękni, szczupli i zadbani.

Pragniemy akceptacji swoich poczynań i charakteru. Czekamy na poklask wobec wyglądu i osiągnięć. Tak zwyczajnie chcemy się podobać, czuć, że docenia się naszą pracę, talenty. Jesteśmy łasi na komplementy jak koty na głaskanie. Pragniemy by taki stan rzeczy trwał wiecznie … zawsze i wszędzie …

Pragnienie to jak marzenie o szklance wody. Czasem pijemy i nawilżamy suchość w gardle. Jednak najczęściej pokasłujemy nie mogąc znaleźć upragnionego naczynia patrząc na kubki, filiżanki czy kufle szukając tej swojej wymarzonej …  ;-)

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , | Skomentuj

Zza firanki …

Uwielbiam zaglądać w okna … Gdzieś wysoko w wieżowcach i mniejszych blokach, domach świecą światła żyrandoli i lamp. Zza firanek wyglądają ludzkie cienie, migające ekrany telewizorów. Życie podzielone na kondygnacje poziome i pionowe. Idealnie wpisane w rzędy i kolumny. Gdzieś tam w każdym malutkim pudełku toczy się życie. Są smutki i radości, które zebrane w całość są anonimowym chaosem śmiechu i łez. Dopiero przystając mogę skupić swoją uwagę …

Przyglądam się i całą sobą zastanawiam, czy to czwarte od lewej na piątym piętrze to szczęśliwy punkt. Jasno oświetlone okno z podniesioną roletą zaprasza życie do środka. Nie znam ani zapachu ani dźwięku tego domu. A jednak wyobrażam sobie popołudniową krzątaninę dnia. Taką  jak z obrazka … mama wołająca dzieci na obiad, szczekający pies i tato, który wraca z zakupami do domu i przegania kota ze swoich kapci. Ciepło od tych ludzi bije tak jasno, iż wspomaga żarówki. Gwar i domowe ciasto, śmiech i kakao …

Jakże inaczej zagląda się do kolejnego okna… To na trzecim piętrze po prawo, zaraz na samym szczycie jest wytłumione. Mimo odsłoniętych zasłon widać boczną jasny punkt, który jedynie rozprasza mrok. Nawet monitor telewizora jest jakby spowolniony, ponieważ statycznie przenika zimny błękit z bielą … Czy skulona, wyobrażona postać pod kocem jest zrozpaczona? Czy po jej twarzy płyną łzy smutku i rozpaczy? Trudno rozpoznać nawet płeć … Czuję, że to bardzo kiepskie dni dla tego skulonego człowieka, który próbuje przerwać migającym , bezsensownym obrazem … Uciekam wzrokiem od okna czując, że za bardzo naruszyłam kruchy spokój. Mimo, że tak naprawdę nic nie widziałam…

Wysiadam z autobusu i mimowolnie spoglądam w swoje okno. Zza firanki nikt nie wygląda. Czerń za szybą świadczy o tym, że nikt nie cieszy się i nie płacze za zasłoniętą roletą. Ciekawa jestem co myślą inni zaglądając właśnie tam, gdzie czasem przesuwa się cień mojej postaci zza firanki. Nigdy się nie dowiem. Nawet nie wiem czy inni tak jak ja uwielbiają zaglądać w okna jak w ludzkie serca … ;-)  

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , | Skomentuj

Niewiarygodne WSZYSTKO

Patrzyłam na prowizoryczną scenę, bardzo profesjonalne instrumenty i ludzi, których znałam z pracy. Coś do siebie pokazywali. Poprawiłam się w fotelu i … wbiło mnie :lol: Nie jestem koneserem muzycznym, ale to co usłyszałam było piękne … Utwory, które z nam z oryginałów idealnie zagrane, wyśpiewane  :lol: . Popatrzyłam na pozostałych. Uśmiechnęłam się, ponieważ ich wyraz twarzy bardzo przypominał mój. Niedowierzanie przemieszane z uznaniem. Zapadłam się w fotel … zapadłam się w muzykę … zapadłam się w swoje przemyślenia …

Jakie to niesamowite, kiedy tak różne osoby mają tę samą pasję i tak pięknie ją łączą. Trudno powiedzieć, że znam tego faceta na przeciw, który głębokim głosem wyśpiewywał słowa piosenek. Wiem jednak, że ten z gitarą po prawo to szczery i uśmiechnięty człowiek IT. Wiem, że jego poglądy polityczne są dla mnie zbyt prawicowe … A jednak go lubię. Zapewne jak redaktor z drugą gitarą, który słynie z luzu, dobrego humoru i błyskotliwości. Wróciłam do wokalisty, którego tatuaże na przedramionach zawsze przyciągają mój wzrok. Są piękne …  :mrgreen: . Nieśmiały członek marketingu szalał przy perkusji tak, że myślałam iż całą energię z tygodnia zbiera by właśnie w takich chwilach dać z siebie wszystko. I kolejny z gitarą, który uśmiechem zjednuje sobie wszystkich dookoła.Wow! Poproszona na scenę wyróżniająca się dama wraz z kolegą redakcyjnym „dała czadu” śpiewając pewien znany utwór. Niewiarygodne ….  :roll:

Serce łomoce mi w piersi. Czuję jak łączy ich WSZYSTKO i jednak NIC. A może NIC i WSZYSTKO? Bo czymże innym może być to co robią? Z taką pasją oddają się temu, co kochają. Poza głosem, energią i talentem przekazują nam duszę. Poczułam jak chłonę każdy skrawek dobrej energii. Poczułam, że jestem małym elementem większej układanki i mam szczęście znać wielu „fajnych” ludzi. Poczułam ulgę. Tam w środku ta muzyka płynąca z naprzeciwka dała mi wiarę, że będzie lepiej, że będzie dobrze. Dziękuję …  :-D . Za WSZYSTKO płynące z duszy.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , | 2 komentarzy