Siła kobiety.

Niekiedy oglądam seriale. Te w TV, które popołudniami wypełniają czas polskim widzom. Nie zagłębiam się w treść i chronologię. Po prostu płyną obrazy, a wraz z nimi szczątki dłuższych relacji międzyludzkich. W teorii takie z życia wzięte. ;-)  I dzisiaj też prasując zerkałam na przewijające się obrazy…
Pani Iks została zdradzona. Jej mąż zdrajca, Pan Igrek, był złym mężczyzną. Po prostu zamienił swoją żonę na lepszy, dużo młodszy model. Taki stereotypowy klasyk. Nie odnalazłam żadnej analogii do siebie i nadal spokojnie prasowałam. Spojrzałam tylko na Panią Iks i poczułam, że jest mi jej po ludzku żal. Siedziała w kuchni i pełna rozpaczy popijała koniak. Usmarkana i zapłakana, z rozmazanym makijażem przypominała każdą zranioną kobietę. Lekko się wsłuchałam w dialogi i pod nosem uśmiechałam na treść zdań i epitetów, które wymawiała. „Jakie to ludzkie, jakie … zwyczajne” myślałam.
Ja prasowałam, serial płynął dalej. Wciąż zerkałam czekając na kolejne sceny typowej żałoby, mimo że umarł związek a nie człowiek. I nagle poczułam się zaskoczona … Pani Iks kolejnego dnia pełna werwy i zapału siedziała w pracy. Twarda bizneswomen działała ze zdwojoną siłą. Cierpiała, ale dzielnie i z klasą. Zadbana, poważna i bez oznak nocnej rozpaczy działała ze zdwojoną siłą … SIŁA. Właśnie ona biła z jej oczu, gestów i pracy.
A pamiętam kiedy ja dowiedziałam się, że mój  związek żyje tylko dla mnie. Ból, czarna rozpacz i złość. Ryczałam jak bóbr i wyglądałam tak, jakby cały świat się na mnie zawalił. Nie chciałam pracować, siedząc w domu nie umiałam trwać. Nie widziałam sensu poranków i wieczorów. Chciałam przespać dni nie mogąc zasnąć. Siłę wykazywałam wtedy, kiedy zwlekałam się z łóżka i znajomym próbowałam wmówić „jest OK”. Bliższych nie dało się oszukać… Dopiero po dwóch miesiącach zauważyłam, że skończyły się maliny a wiatr, który chłodzi ramiona to zwiastun jesieni. Uciekło gdzieś lato… Jakby go nie było…
Nie wiem, czy ja jestem taka słaba czy siła kobiety w serialach i filmach raczej przejaskrawiona? Po rozstaniu nie spotkałam wielkiej miłości w autobusie, nie wygrałam w totolotka, ani nie spadł na mnie ogromny awans. A tak właśnie, według pocieszających programów i filmów, powinno być. Zwyczajnie mozolnie dzień po dniu od nowa budowałam siebie. Raz jeszcze uczyłam się żyć tylko dla siebie… każdy maleńki sukces, drobna pochwała dawała mi uśmiech. Przetrwałam, odnalazłam spokój, radość i umiem patrzeć z nadzieją w kolejny dzień. Taka jest ta moja słaba kobieca siła. Może właśnie taka jest, a nie ta udawana z TV ;-) .
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>