Kij w mrowisko.

Tak sobie siedzę i oglądam wiadomości. Słucham wypowiedzi polityków wiodących i ich przeciwników. Co by nie mówili, zawsze próbuję odnieść to do siebie. Sądzę, że zupełnie naturalny odruch  :lol: . Tak więc sobie siedzę i słucham…
-Program 500 + , bo wspieramy rodzinę. Chcemy by rodzinie żyło się lepiej, spokojniej. POPIERAM!
- Chcemy, by w niedzielę ograniczyć handel. Chcemy by rodzina mogła spędzać czas razem. POLEMIZOWAŁABYM.
- Dla rodziny … WIĘKSZOŚĆ POPIERAM! …
I nagle myślę … A ja? Ta mała jednostka, która dla kraju nie jest rodziną? Przecież sama bez dzieci i męża. Tak się złożyło… Ale przecież jestem, żyję, czuję, trwam. Chcę móc żyć. Samodzielnie. Sama mieszkając. Sama o sobie decydując. Kluczem jest słowo ŻYĆ, a nie WEGETOWAĆ :mrgreen:  . No to „lepsza zmiano”, rodzina bardzo ważna. I piszę to z całą odpowiedzialnością. Ale proszę o mnie nie zapominać. Zwykłym człowieku, który niestandardowo żyje sobie w polskiej rzeczywistości… wegetuje finansowo  :twisted:
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , | Skomentuj

Polityka wraca do mych myśli.

Słucham rano pewnych wiadomości. Po prostu szykuję się do pracy i biegając po mieszkaniu słucham… I zaczynam się denerwować. :evil:  

Jakiś czas temu byłam przekonana, że oglądanie wszystkich wybranych trzech programów na przemian da najlepszy ogląd. Ale od pewnego czasu korzystam jedynie z telewizji naziemnej. A tam niewielka ilość programów to i wybór niewielki. Włączam informacyjny co rano i widzę zmianę w formie podania, w jakości i doborze newsów :roll:  No cóż … nie mogę tego zmienić. Tendencyjnie chwalone decyzje … tendencyjnie wyśmiewane sprzeciwy. Denerwuję się, ponieważ taka „pasza” dla tych, których nie stać na inne programy to czysta propaganda. Nie ma wyboru! Ale…. staram się uspokoić … Nie wytrzymuję jednak, kiedy słyszę rozmowy widzów w trakcie programu ….

- Jestem Pan B. z Niemiec. Mieszkam już tutaj 40 lat. Jak ja się cieszę, że w końcu w Polsce jest prawowita władza! Właśnie na nią głosowałem!

- Pani L. z Belgii. Żyję w tym kraju 25 lat i widzę nareszcie dobre zmiany w kraju! Cieszę się, że wybrałam tę partię!

- Pan Z. ze USA. Jestem wielkim patriotą. Jak to dobrze widzieć, że w Polsce rządzą patrioci! Nie byłem w moim rodzinnym kraju 30 lat, teraz w końcu będę mógł odwiedzić moje rodzinne strony! Teraz, dzięki mojemu głosowi, jest lepiej.

Zatrzymałam się w połowie drogi. Jak lepiej? Jak Ci „patrioci” mogą wiedzieć jak jest w Polsce skoro w niej nie mieszkają! Jak wydają wyroki na temat zasad rządzenia w Polsce, skoro nawet przez kilkanaście lat w niej nie byli! Nie czekają na przyjęcie do specjalisty lekarza. Nie pracują za najniższą krajową i nie starają się z tego przeżyć. Nie muszą zastanawiać się czy z oszczędności kupić nową parą okularów czy buty na zimę! Ja im nie wybieram prezydenta, ja im nie wybieram rządu! Jakim cudem Pani L. ma swoim głosem mówić mnie, kto ma rządzić w kraju mojego pochodzenia i zamieszkania? Przecież więcej wie obcokrajowiec, który mieszka w Polsce 3 lata!

Tak więc … wnioskuję, by prawo do głosu mieli Polacy. Polacy, którzy żyją w Polsce. A Ci, którzy gdzieś tam rozsiani po świecie narzekają na moją ojczyznę, albo niech wrócą, albo niech nie decydują kto w moim kraju będzie prezydentem, kto w moim kraju jako premier poprowadzi rząd.  Nie ma Cię Panie B. czy Pani L. 5 lat w Polsce to nie każ mi się złościć na siebie i nie mów mi, co dla mnie najlepsze! Ja wiem to najlepiej sama.  :twisted:  :mrgreen:

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , | Skomentuj

No nie! Zgubiłam …

Schyliłam się i próbowałam podnieść kalendarz z podłogi. Podnosząc lewą ręką tę kolorową książkę rozglądałam się po pokoju. Cały czas gdzieś z tyłu głowy tłukło mi się po głowie „… no gdzież jest!”. Nie mogłam znaleźć … Wstałam i bardziej nerwowo przetrząsałam zakamarki. Zajrzałam do szuflad, półek. Przesunęłam materac i przy okazji wymiotłam kurz. Skupiona i lekko zmęczona stanęłam na środku i zakręciłam się dookoła własnej osi. „No cholera nie ma!”. Pomyślałam i zeszłam na dół.

Zaczęłam przetrzepywać szafki kuchenne. Przy okazji powycierałam blaty i podłogę za szafką. Coraz bardziej zmęczona i zła szłam dalej SZUKAJĄC.  W kolejnym pokoju pod stołem i kanapą też nie znalazłam. Za zasłonami, w szafie w przedpokoju i w szafce na buty również nie było. Łazienka nie umknęła moje uwadze. Do toalety zajrzałam już z powątpiewaniem … Zrezygnowana usiadłam na zamkniętym sedesie …

Westchnęłam … Próbowałam wyrównać oddech i przypomnieć sobie gdzie je zostawiłam … Może w szkole – podstawowej lub średniej, kiedy myślałam, że jeszcze mogę wszystko. Może studiując zapomniałam zabrać z jakiejś sali wykładowej, ponieważ spieszyłam się zdobywać świat. Może w pierwszej pracy lub tej sprzed kilku lat, która była dla mnie również domem. A może właśnie w domu, w rodzinie zagłębiając się w życie jej członków.

Cholera … zgubiłam ŻYCIE… Muszę je odzyskać … wierząc w przyszłość. Tylko tak je znajdę …  ;-)

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , | 1 komentarz

Niewdzięczna dama – polityka.

Żaden rząd nic mi nie dał. Po prostu jako singielka bez dzieci na wszystko i do wszystkiego musiałam i muszę sama dojść. Ja nawet nie neguję. Jestem zdrowa, dość inteligentna i zaradna – daję radę  ;-).

Tak więc jakoś pod kątem korzyści finansowych nie patrzyłam podczas wyborów. Jako wolno myślący człowiek jestem dość liberalna. Wiem również, że są ludzie i bardziej wyzwoleni jak i również tacy, których potocznie nazywamy konserwatystami … Do pewnego momentu ze spokojem obserwowałam potyczki pomiędzy tymi, którzy uważali, że Polska winna bardziej być obramowana zaostrzonymi zasadami jak i tymi, którzy chcieli ich liberalizacji. Uznawałam to za zdrowe tarcia, które skutkowały kompromisem. I nagle ZMIANA, żeby nie powiedzieć … DOBRA.

Ja wiem, że pewne elementy są dla zwykłego zjadacza chleba bardzo ważne. Choćby sławne 500+, które podratowało wiele domowych budżetów. Nie wiem jednak, czy warto wyrażać zgodę na posuwający się totalitaryzm. Może nie jestem zwolennikiem KOD i wiecznymi strajkami PRZECIW nie zawsze do końca wiadomo, przeciw czemu.

Wstyd jednak mnie ogrania kiedy śmieją się z nas, Polaków, w świecie. Bo wydaje się obecnemu rządowi, że są na tyle ważni i nieomylni, iż wszyscy winni ich słuchać i podzielać ich opinie. Nawet te najbardziej dziwne ….

Boję się, kiedy grozi mi więzienie za usunięcie chorego płodu na własną rękę (sprawy z urzędu tak długo się ciągną, że w konsekwencji trzeba urodzić) lub wtedy, kiedy zagraża memu zdrowiu i życiu. Boję się, że w więzieniach osiądą przedsiębiorcy za pomyłkę, bo tak zdarzyć się może. Oglądam wiadomości, gdzie w publicznej TV zupełnie przeinacza się fakty. A kiedyś, jeszcze 3 lata temu uważałam je za najbardziej rzetelne i miarodajne. Bardzo niekomfortowo czuję się, kiedy politycy na siłę umoralniają mnie i próbują wrzucić w kanony własnych i JEDYNIE poprawnych myśli, zachowań i planów.

Chcę WOLNOŚCI. Chcę tę mojej, małej wolności myśli, ducha i poczynań zgodnych z prawem. Chcę być dumna z Polski i Polaków. Chcę … no cóż, chyba znów MUSZĘ pomyśleć o polityce. O nowych wyborach, działaniach … tylko kogo wybrać????  8-O

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

„Grażyna” lotu …

Stoję sobie w kolejce do odprawy. Torba na ramieniu, ciągnę walizkę i patrzę odruchowo w bok. Po mojej lewej stronie widzę kobietę ze śliczną cztero czy pięcio letnią dziewczynką. Uśmiecham się na jej szczebiot i bieganie dookoła mamy. Mała kobietka jest nietypowo  ubrana i wyróżnia się wśród innych podróżnych. Różowe futerko i srebrne półbuciki ze złotą klamerką, białe rajstopy i złota brokatowa spódniczka. Na uszy wciśnięte nauszniki z hello kitty a pod nimi różowo-złota opaska  na włosy z wielką kokardą. Moją obserwację przerywa przeciągłe „plisssss”…

Siedzę w samolocie przed ową mamą i z racji swojej pozycji nie bardzo mogę się jej przyjrzeć. Zaczynam być ciekawa coraz bardziej słysząc w głosie jej współpasażerki rezygnację i niedowierzanie. Ta starsza Pani od kilku minut próbuje jej wytłumaczyć, że jeśli zostawi córkę w wakacje pod opieka babci, to najlepiej by dała teściowej potwierdzoną notarialnie opiekę na określony czas nad córką. Podobno jest to bardzo ważne i potrzebne. Sama jako babcia przekonała się rok wcześniej, kiedy ze starszym wnukiem pojechała do szpitala, bo ten złamał rękę. Ta rezygnacja pojawiła się przy kolejnym powtarzaniu tej informacji i zupełnym braku zrozumienia ze strony blond mamy dziewczynki … Uśmiech na kilku twarzach pojawił po szczebiotliwym … „to mam napisać list do notariusza?” :mrgreen:    :mrgreen:

Stoję w ogonku do polskiej odprawy a przede mną „Grażyna lotu”. Przyglądam się nienagannej figurze i ładnej twarzy ukrytej pod toną ostrego makijażu. Na nogach czarne rajstopy i brokatowe buty w kolorze srebra ze złotym obcasem. Złota, brokatowa spódnica i futerko jak u córki, tylko czarne. Powaliła mnie jednak opaska na włosach identyczna jak u małej damy – różowa i z wielką kokardą   :roll:  :lol: . Już siebie karciłam za wyśmiewanie w duchu owej Pani. A jednak … poddałam się :mrgreen: Moja duszę opanował ledwo tłumiony atak śmiechu, kiedy zaczęła narzekać „o Boże! Tak się boję by nikt nie ukradł mojej walizki! TAKĄ WALIZKĘ każdy by chciał mieć! A w środku BEZCENNE ubrania! Każdy by chciał je mieć!” … I tak kilka razy … Jeden mężczyzna nie wytrzymał … „Szanowana Pani, nie każdy. Ja na przykład NIE” :mrgreen:

Nikt nie ukradł walizki. Blond dama wraz z córką udawała się do taksówki na lotnisku, kiedy ja szłam do samochodu. Śmiałam się nadal z całokształtu podróży z tą kolorową osobowością i … siebie. Niby taka otwarta i nie oceniająca ze mnie kobieta, a sama małostkowo nazwałam ją „Grażyną lotu”. Cóż … nie jestem idealna :twisted:   :-D .

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , | Skomentuj

„Znałem kiedyś człowieka …”

„Znałem kiedyś człowieka … 
Całe lata w tym samym mieszkaniu oddawał się w
myślach lataniu …”

Tak kiedyś śpiewał Bartek Król. Tak BARDZO prawdziwa jest ta piosenka a jej słowa tak mocno oddają to, co robimy ze swoim życiem. :twisted: W jakiś niewyobrażalny sposób jesteśmy dosłownie przyspawani do swoich malutkich światów. Praca, która niekoniecznie daje nam satysfakcję zawsze jest lepsza od tej, której nie znamy, która będzie wymagała poszukania, zaangażowania się. Miasto w którym żyjemy jest dla nas wyznacznikiem. Najczęściej właśnie tutaj się urodziliśmy, chodziliśmy do przedszkola, szkoły, braliśmy ślub. To tutaj nasi znajomi i przyjaciele są na wyciągnięcie ręki, na płacz i radość. Tutaj babcie naszych dzieci zawsze gotowe na pomoc, tutaj nasze życie… I nawet jeśli czujemy, że to ZA MAŁO! Nawet jeśli marzymy o zmianie w życiu, nawet jeśli MARZYMY to … własnie tam, w sferze bajań te marzenia pozostają.

Jak ten człowiek z piosenki trawimy dni na siedzeniu i wyobrażaniu sobie jak to kiedyś, może będzie. Pragniemy dotknięcia czarodziejskiej różdżki i ZMIANY. Na lepsze, na inne. W tych wyobrażeniach latamy samolotem w egzotyczne kraje, kariera oznaczona naszą przebojowością pędzi z szybkością światła, uczymy się języków, trenujemy na siłowni, przechodzimy na dietę i widzimy po kilku miesiącach efekty, … TAK WIELE ROBIMY… siedząc przed TV i oglądając kolejny, nikomu nie potrzebny serial …

Hmmmm Aniu, przestań pisać – angielski czeka :mrgreen: . Nie bądź człowiekiem, o którym śpiewał Bartek :twisted:

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Zmieniają się marzenia …

Ostatnio gdzieś przeczytałam, że ludzie się nie zmieniają. Ludzie się przystosowują. Hmmmm nie do końca mogę to zweryfikować. Wiem jednak, że inaczej marzę. Zupełnie inne plany rodzą się w głowie, inne obrazy pociągają i kuszą swoją wizualizacją. Jakże zrewidowałam to, czego pragnę!

Zdałam sobie sprawę, że moja głowa, serce otwierają się na MNIE! JA stałam się centrum samej siebie. Dziwne? Nie … chyba najwłaściwsze. Bo niezależnie od tego na jakim etapie swojego życia jesteśmy to jedyną osobą, która nigdy, nawet na sekundę nie pozostawia nas samym sobie, jesteśmy właśnie MY dla siebie. Wstając rano widzę swoja twarz i czytam własne myśli, pracując rozwijam swoje umiejętności lub rutynowo powtarzam to, w czym już jestem dobra. Jem ze sobą obiad, piję kawę i myję zęby. Słuchając muzyki czy robiąc zdjęcia absolutnie nie zostawiam siebie w domu. Kiedy piszę – „hello! Tutaj jestem” – słyszę podświadomie.,

Lubię siebie… taką trochę „dawną” i trochę „aktualną” :mrgreen:  i marzę … O stałym miejscu na ziemi, z którego będę mogła wyruszać na dalekie podróże … O tych wyjątkowych miejscach, które kuszą mnie nazwą, topografią, klimatem i ludźmi … O KIMŚ wyjątkowym, który będzie podróżował razem ze mną i wracał do „naszego” stałego miejsca na ziemi … Moje nowe marzenia  :lol: Pełne zdjęć i wędrujących liter na pulpicie, pełne spokoju, czułości i miłości. Takie małe i wielkie, „stare” i „nowe”  :mrgreen:

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , | 2 komentarzy

Przyjaciel …

Świadomość, że zawsze jest to najwspanialsza myśl, uczucie, pewność. Niezależnie czy jest w tym samym pokoju, mieście, państwie czy szerokości geograficznej. Ważne, by był ZAWSZE kiedy się cieszę lub smucę, śmieję lub płaczę, świętuję lub grzebię jakieś marzenie. Niech przeżywa wszystko ze mną, obarcza mnie swoim problemem lub radością. Mój PRZYJACIEL!

Moje życie jest pełne wad. Czasem tak koślawe, że zastanawiam się, czy kiedykolwiek będzie prostsze. :roll:  A jednak niezależnie od każdej niedoskonałości wiem, że doskonały w moim życiu jest własnie PRZYJACIEL. Pociesza kiedy trzeba – płacząc, złorzecząc lub po prostu słuchając. Cieszy się ze mną z każdej drobnostki. Stawia do pionu, kiedy wciąż „mielę” te same smutki. To co usłyszę, przeczytam jest wiarą we mnie, w moje siły, niezłomność a zarazem w delikatność, upartość i ogromne serce. Mój przyjaciel akceptuje mnie taką jaka jestem. Nie ocenia, nie stawia warunków i nie potępia. Wiem, że niezależnie od podjętych decyzji najwyżej po cichu szepnie tylko mnie, co zrobiłby inaczej. Ale ZAWSZE stoi za mną murem. Tak … takie mam szczęście. Taki PRZYJACIEL to szczęście  :lol: . I tylko mam nadzieję, że ja też takim przyjacielem jestem  :mrgreen: .

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , | 2 komentarzy

Jeszcze tylko …

Jeszcze tylko dotrwam do tego dnia, jeszcze tylko minie ten tydzień, za miesiąc będzie dużo lepiej … Wyznaczam czas jak granicę zranień. Jakby jakaś linia demarkacyjna mogła zmienić to co czuję. A może takie dziecinne „jutro o tej porze będzie już po wszystkim” właśnie mnie pomaga? Takie zamknięcie w ramach czasoprzestrzeni własnych, nieskoordynowanych myśli, odczuć daje poczucie, że BĘDZIE LEPIEJ. Pytanie tylko z czym …

Bo czegoż ja szukam? Kariery? Podróży? Mężczyzny? Rodziny? A czy jeśli szukam to zapewni mi szczęście? Cóż to jest szczęście? … Ehhhh jak na osobę, która tak mało pyta to ogrom wątpliwości we mnie … Może po prostu chcę wszystkiego? Tak trochę kariery – takiej mojej, z pasji i umiejętności. Podróży, które zapadną we mnie na zawsze i pod powiekami co wieczór odnajdę wspomniany obraz, dźwięk, zapach, smak. Mężczyzny, który pokocha mnie bezgranicznie, dla którego nawet spawalnicze okulary będą moją ozdobą. Rodziny, z którą porozmawiam, pośmieję się i wspomnę każdy czas.

Jeszcze tylko te kilka dni … tygodni … a odnajdę część tego mojego, małego, prywatnego szczęścia. Zatańczę w blasku księżyca w ciepłą letnią noc patrząc w oczy kogoś, dla kogo będę niedzielą tygodnia. Poczuję wiatr, bezpieczeństwo i to, że mogę jeszcze ŻYĆ… Jeszcze tylko …

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , | Skomentuj

Światełka …

Takie zwykłe, na choince światełka właśnie dzisiaj dały mi do myślenia … Patrzyłam na nie i wspominałam wcześniejsze Boże Narodzenia … Kiedyś jako mała dziewczynka zastanawiałam się, czy bombki na które patrzę są posypane cukrem. Takie kolorowe z szorstkim paskiem dookoła :lol:  Spróbowałam – nie mogła się oprzeć moja dziecięca natura. Mama się śmiała …

Pamiętam, kiedy tata z cierpliwością anioła rozplątywał małe diody samodzielnie montowane na kablu krosowym. Nikt nie miał wtedy takich „tysięcy” kolorowych lampeczek   8-) . I uwielbiałam te dni, kiedy mama piekła ciasta i ryby, tata pomagał i był zawsze obok, a ja czekałam na Mikołaja, pełna nadziei na wymarzony prezent…

Pamiętam, kiedy już jako nastolatka odkręcałam lekko jedną lampkę by wyłączyć je na noc … Wszyscy mieli na żywych i sztucznych choinkach takie same, zapinane na klipsy światełka. Takie same mieszkania, meblościanki, fotele i wersalki. Tylko ludzie inni i uczucia. Gasząc i ze śmiechem zapalając (nigdy nie mogłam znaleźć właściwej ) zastanawiałam się co przyniesie nowy rok. Z każdą mijającą chwilą czułam się bardziej dorosła, z każdą minutą moja wyobraźnia podpowiadała mi dobre scenariusze życia …

Lampki na choinkach jak i one same bardzo się zmieniały. Były lepsze i gorsze, te wyjątkowe dni. Każde jestem sobie w stanie subiektywnie przypomnieć. Pytanie tylko czy chcę… Były i smutne światełka mimo pełnej gamy koloru, ciepłe mimo chłodu życia i takie inne, nowe z nieśmiałym spojrzeniem dalej, w przód. Były wszystkie – tak mi się zdawało. A jednak nie … Zaskoczyły mnie dzisiejsze… Białe, zeszłoroczne a jakże inna rzeczywistość. No cóż … lekki cynizm we mnie, trochę muru, zmarzliny, która wypiera delikatność i ciepło mojego JA. Każde Święta Bożego Narodzenia były inne, ale te uświadomiły mi, iż „pomyliłam kilka chwil z całym życiem”… No cóż – w przyszłym roku kupię tysiąc kolorowych lampek. Na rozświetlenie duszy :-D   

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , | Skomentuj