Brak … Mam…

Zawsze czegoś brak…
Inności, niezwykłości szukamy. Chcemy być wyjątkowi, niezwykli. Marzy się nam ponadprzeciętna uroda, inteligencja i spryt. Brak nam poklasku, uznania i uwielbienia. Gdzieś tam w środku, po cichutku właśnie tego pragniemy.
Żony/męża i dzieci. Ciepła domowego ogniska, którą dają najbliżsi. Takiego ideału z reklam z biszkoptowym Labradorem hasającym obok pięknych dzieci. Oczywiście dziewczynki i chłopca  :mrgreen:
Pracy przynoszącej duży dochód. Albo własnej firmy, która pozwala na szofera i kilka zer na koncie. Oczywiście musi przynosić satysfakcję i radość, spełnienie.
Domu z kominkiem w salonie, w którym trzaska ogień w jesienne i zimowe wieczory. Ogród zawsze zielony i pełen kwiatów. W kuchni roznosi się ciepło i zapach ciasta, który przywołuje poczucie bezpieczeństwa.
Zmęczeni ciężkim dniem w pracy, spoceni od dźwigania zakupów wpatrzeni w rozbrykane dzieciaki lub samotny fotel w rogu. Czujemy BRAK. Brak spełnienia naszych skrytych marzeń. Nie chcemy wynajmować M, zastanawiać się czy wystarczy środków do wypłaty i czuć frustracji co rano. Pragniemy innego życia …
I tak właśnie sobie dzisiaj pomyślałam patrząc przez szybę w autobusie. Że czuję ogromny BRAK. Tak wielu rzeczy, uczuć nie ma w moim życiu. Z każdym przystankiem i mijanym drzewem czułam się gorzej. Szłam do pracy i … potknęłam się. Pomyślałam „No tak! Jeszcze tylko trzeba mi zwichniętej nogi!”.
Trochę mnie adrenalina postawiła do pionu. Tak wiele mi BRAK, ale … tak wiele MAM! Sama sobie psuję dzień. Sama się unieszczęśliwiam. Może jednak mijając poszczególne przystanki będę analizować to co MAM. BRAK zabiera mi dni. Właściwie sama mu je oddaję. Wolę zaprzyjaźnić się z MAM  :mrgreen:
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Wybaczyć

Ktoś kiedyś mi powiedział „Wybacz. Wybacz dla siebie”. Wtedy, w szale rozpaczy, złości i bólu nie umiałam tego rozgryźć. Gdzieś w głowie, rozdzierającym brakiem oddechu, mimo napełniania płuc do oporu, nie mieściło mi się to słowo „WYBACZ”. Miało nośnik emocji tanich porad psychologicznych, patetycznych zwrotów wygłaszanych w kościołach różnych religii. Nie miało dla mnie żadnej wartości. Nie chciałam wybaczyć… Wtedy, tak bardzo dawno temu…
- Wybacz mu Aniu – już od jakiegoś czasu chodziły za mną te słowa.
– Wybacz właśnie Jemu, że Ciebie bolało tak mocno, że czułaś własny puls krwi i jej posmak w ustach – szeptał mi wewnętrzny głos.
- Mylić może się każdy człowiek – zaczęłam czuć mocniejsze wezwania w sobie – wybacz też sobie … Pomyliłaś się. Zdarza się …
Miotałam gromy, ale wiedziałam, że to klucz do spokoju, do odnalezienia wewnętrznej równowagi.
- Ludzie popełniają błędy, Aniu. Wybacz mu… – wciąż gdzieś brzmiało z tyłu głowy… Jeszcze moja siostra bliźniaczka-buntowniczka siedziała na ramieniu i szarpała się ze sobą-mną. Nakazywała nie zapominać, rozdrapywać, analizować, podglądać i zatapiać zęby w ciało, by szarpać sercem.
Stanęłam przed lustrem. Widzę siebie co dzień już tyle lat, ale właśnie wtedy spojrzałam sobie głęboko w oczy. Były zielone. Ciemno zielone jak soczyste liście drzew. Westchnęłam i szepnęłam „Wybaczam Ci …”. Nie do końca wiedziałam do kogo były skierowane te słowa – do mnie, czy do Niego. To nie było ważne. Najważniejsza była decyzja. I co dzień tak samo, coraz odważniej odmieniałam słowo ” WYBACZ”.
Tak … Dzisiaj już wiem. Niezależnie od tego co było złego, niezależnie od tego jak było pięknie i cudownie, niezależnie od tego że to co było dobre i zostało zastąpione posmakiem żelaza w ustach – wybaczyłam. Czasem gdzieś jeszcze buntowniczka dźgnie mnie w ciało, szarpnie, braknie tchu … Ale WYBACZYŁAM. To dobre uczucie… wybaczyć i sobie i innym.
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Tęsknię za sobą …

Nigdy się nie nudzę. Nie dlatego, że taką ciekawą osobą jestem. Po prostu staram się nie tracić czasu. Jakby gdzieś ktoś tam przerobił minuty i trwają 45 a nie 60 sekund. Bojąc się, że ich skrócenie nastąpi niedługo do 30 sekund staram się zrobić wszystko co mi przyjdzie do głowy…  :mrgreen: .
 
W wolne od pracy dni sprawdzam pogodę i obmyślam plan na zdjęcia. Czytam w drodze w autobusie słuchając muzyki. Słowa piosenek znaczą moją trasę z fotografowaniem. Myślę w pracy o nowym pomyśle na wpis do bloga. Nowe wątki rodzą się w mojej głowie do książki, kiedy zmywam naczynia. Przeglądam wiadomości złoszcząc się lub ciesząc, kiedy stoję na przystanku. Jak mam wolną tylko jedną rękę, to sprawdzam na Pinterest, jakie pomysły mają inni. Jak można zrobić coś z niczego, co ciekawego mogę uszyć lub w jaki sposób ozdobić dom. Coś ciągle robię, wymyślam. Czuję jak piłeczka pomysłowego Dobromira puka mi w głowę i dodaje nowe zadania. I nie wiem czemu mnie tak gna …  8-O .
 
Aż dzisiaj prasując usłyszałam znaną melodię. Uderzyły we mnie uczucia tej dwudziestoletniej dziewczyny, jaką byłam właśnie dwadzieścia lat temu. Na wszystko był czas. Planów pełen worek. Niczego nie potrzebowałam, bo do wszystkiego mogłam dojść. Droga jawiła się bujna, zielona, długa i pełna pozytywnych niespodzianek. Czułam, że czas nie ma końca a ja jestem nieśmiertelna. Każdy teledysk na ViVie (a wtedy to był TYLKO program muzyczny, gdzie piosenka była władcą programu) był ciekawy i taki nowoczesny. Byłam naiwną, bardzo ufną, ale i mądrą młodziutką, kobietą.
 
Z czasem gdzieś w gąszczu tej drogi, którą widziałam wcześniej, zdarzyły się ciemne zaułki. Naiwność zniknęła, choć jeszcze czasem się wychyli  :twisted: . Ufność spadła do dramatycznego poziomu, strach na często zagościł we mnie. Tęsknię za … sobą. Za tą młodą dziewczyną, którą byłam. Hmmmmm no i mam pomysł! Poszukam jej w sobie i postaram się trochę z nią zaprzyjaźnić  :mrgreen: . Może uda się jeszcze wyłuskać kilka ciekawych cech, za którymi po prostu tęsknię. 
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , | 2 komentarzy

Nie widzę rozwiązania … „Czy to było właściwe i słuszne”?

Dzisiaj niedziela Wielkanocna. W TV pokazane polskie tradycje, rodziny i kościół. Nie chodzę do kościoła, nie uczestniczę w życiu religijnym katolików. Nie oznacza to jednak, iż  nie celebruję Wielkanocy … Jest to dla mnie przyjemny zwyczaj spędzania czasu z rodziną, a jeśli się nie uda – na odpoczynku. Takim niezwykłym i magicznym, bo taki to jest właśnie ten czas. Jak nigdy i nigdzie Polacy naprawdę umieją w Święta Wielkiej Nocy i Bożego Narodzenia prawie mistycznie podróżować w bańce ciszy, spokoju i radosnego uniesienia. Jest to piękne i wyjątkowe.  :-) .
 
 
Ponieważ TV proponuje jedynie mieszaninę religijnych i przygodowych filmów zdecydowałam się na program informacyjny. Pokazali młode małżeństwo w Belgii, które z dziećmi wczoraj święciło jajka. Kobieta z atencją celebrowała słownie POLSKIE tradycje i chwaliła się, że z belgijskich zwyczajów wzięła jedynie … czekoladę belgijską  :lol: . Wydało mi się to zabawne. Reporterzy prześcigali się w pokazaniu naszych rodaków, którzy rozsiani po całym świecie próbują spędzić Wielkanoc tak, jak spędzali w Polsce.
 
Płynnie program przeszedł do wypowiedzianych słów Papieża. Lubię tego skromnego, mądrego i otwartego człowieka. Z uśmiechem na twarzy słuchałam, jak mówił o błędach chrześcijan i kapłanów. Jak wspomniał uchodźców, i to, że właśnie chrześcijanie ich NIE CHCĄ. A powinni być wrażliwi na krzywdę ludzką i z otwartym sercem pomagać.  Przyznałam mu rację … Jak wielu moich dalszych i bliższych znajomych mówi „stop islamizacji”. Niezależnie od wieku, wykształcenia i pracy wstają i mówią NIE!
 
Nie myślą o kobietach i małych dzieciach, mimo, że są wrażliwi na każdy płacz swojego dziecka. Nie myślą o starszych osobach, mimo, że z takim szacunkiem podchodzą do swoich dziadków i rodziców. Nie myślą o tych młodych ludziach, którzy chcą się wyrwać z reżimu, morderstw i wiecznej wojny. O tych młodych ludziach, którzy po prostu chcą żyć – pracować a po pracy wracać do domu, ściskać swoich współmałżonków, dzieci, rodziców i dziadków. Widzą jedynie złe oczy i zamachy samobójcze … Ja dostrzegam tych pierwszych … Wiem też niestety, że i radykałowie mogą być wśród nich.
 
Nie dostrzegam dobrego rozwiązania. Chyba na dzisiaj nikt go nie zna. Nie umiem jednak zupełnie odciąć się od obrazów, które widzę w wiadomościach. Ludzie w japonkach w śniegu z kocami na plecach w obozach przejściowych. Chore i rozgorączkowane oczy dzieci, które po raz pierwszy chorują na nieznaną ich organizmom europejską grypę. Za ostatnie oszczędności wykupili miejsca na łodziach, kontenerach i zdecydowali się na podróż na śmierć i życie. Nie była to łatwa decyzja. Nie wiem czy ja bym miała tyle odwagi. Ale oni ją znaleźli. Myśleli, że wyrwali się z piekła. Niestety piekło podążyło za nimi… Jeśli myślicie, że ja się mylę mając wątpliwości spróbujcie sobie odpowiedzieć na jedno pytanie „Czy to było właściwe i słuszne”?
 
Jest rok 1939 Kuba, Stany Zjednoczone i Kanada odmawiają wejścia na ich ziemie 937 Żydom. Boją się, że sprowadzą na siebie dodatkowe kłopoty – głównym powodem jest ogromny kryzys gospodarczy i brak pracy. Dzisiaj większość historyków wskazuje, że zwykły antysemityzm …  Jedynie dzięki niemieckiemu kapitanowi „St. Louis” Żydzi nie wrócili do Niemiec. Wiedział jaki los spotka tych ludzi, ponieważ żył w niemieckiej rzeczywistości lat 30 stych, o której reszta świata nawet nie chciała słuchać. Kapitanowi Gustavovi Schröderowi udało się ubłagać Francję, Wielką Brytanię, Holandię i Belgię by przyjęła uchodźców. Wojna i tak większość tych biednych ludzi zabrała w swe szpony i zamordowała w obozach koncentracyjnych. Gdyby jednak Kuba, USA czy Kanada zdecydowały się przyjąć ich … Odmówili. ”Czy to było właściwe i słuszne”?
 
Dzisiaj wiemy, że nie. Jest to moralnie naganne. Jakbym zapytała o to moich bliższych i dalszych znajomych, przyjaciół i rodzinę zgodziliby się ze mną. Większość jednak nie wahałaby się mówiąc STOP uchodźcom z Syrii. Ale za 70 lat, zapewne wiedząc więcej, czy będziemy mogli jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie ”Czy to było właściwe i słuszne”?. Nie wiem. Wiem jednak, że jest więcej szarości w tej na pozór czaro – białej sprawie. Nie znam rozwiązania. Ale nie umiałabym powiedzieć zdecydowanie NIE.
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , | 2 komentarzy

Ofiara dyskryminacji

Stałam się pierwszy raz w życiu ofiarą dyskryminacji. W sumie to się ubawiłam, ale dało mi to do myślenia …
Wsiadam w niedzielę do autobusu. Lekko zdziwiona zastanawiam się, czemu wsiada tyle osób. Nagle dociera do mnie, że te odświętne ubrania pasażerów i palemki to fakt, iż jest niedziela palmowa. Zapomniałam  :mrgreen: Tak więc zajmuję miejsce i wyciągam z torby aparat, by sprawdzić, czy na pewno zabrałam kartę pamięci. Przede mną siedzą dwie starsze damy. Nagle słyszę:
- Pani patrzy, aparat wzięła a palmy nie ma!
Lekko unoszę głowę i z zaciekawieniem spoglądam na moje towarzyszki podróży.
- No nie ma palny, Pani widzi?
– Ano nie ma Pani Mario … – druga kobieta jest jakby delikatniejsza.
- A dzisiaj święto i do kościoła nie jedzie! – pierwsza Pani się już nakręcała. Uśmiechnęłam  się tak szeroko, że graniczyło to z chichotem. Wmurowało mnie i nie bardzo wiedziałam, jak zareagować…
- I widzi Pani – ciągnęła dalej – stąd biorą się te islamisty!
- Muzułmanie? – bardziej do rozmowy wciągnęła się jej towarzyszka.
Już cały autobus na mnie patrzył. Chyba zastanawiali się jak zareaguję, a młody chłopak po mojej prawej ręce śmiał się do komórki. Z sytuacji  :mrgreen:
- Tak, Pani! Islamisty i te bomby! – starsza Pani prawie widziała w moich dłoniach ładunek wybuchowy zamiast rzeczonego aparatu.
- Eeeeee, a może rano była? – nadzieja w głosie drugiej kobiety spowodowała, że naprawdę zachichotałam. Spojrzałam na Panie rozbawiona i zastanawiałam się, co powinnam zrobić. I … nie musiałam NIC. Autobus się zatrzymał i damy wysiadły. Wysiedli w większości również inni pasażerowie, którzy szli poświęcić palmy. Ruszyliśmy. Ten chłopak, który śmiał się do telefonu popatrzył na mnie i powiedział
- Były niezłe – pokazał wszystkie zęby i wrócił do pisania. Podniosłam kciuk na znak, że ma rację. I zaczęłam się zastanawiać … czy jeśli miałaby więcej siły, to czy dostałabym palemką po głowie i zaciągnęłyby mnie do kościoła?  :mrgreen: Jaki prosty system myślenia pojawił się u tych pań … albo katoliczka, albo muzułmanka z bombą. I już nie wiem czy to śmieszne czy straszne. 
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , , | 2 komentarzy

Wiosna przyjdzie i tak …

„Wiosna przyjdzie i tak … ” usłyszałam w piosence.

I dzisiaj przypomniałam sobie te słowa idąc w słońcu. Tak po prostu grzało moją twarz. Spoglądałam na chmury, które znaczyły ciekawie błękit nieba, a ja uśmiechałam się cały czas. Dzień zapowiadał się w całości pracowicie, a mnie zupełnie to nie przeszkadzało. Znowu odnajduję radość w prozaicznych czynnościach. W smaku porannej kawy i planowaniu dnia. W szykowaniu się do pracy czy w ubieraniu tenisówek, kiedy idę z moimi różowymi kijkami trenując nordick walking. W myciu okien czy porządkowaniu szafek. Nauka języka angielskiego to nie tylko radość, ale i śmiech z samej siebie  :mrgreen: . Plączący się język, ponieważ to moje pierwsze lekcje  :mrgreen: bawi mnie do łez. Uwielbiam wpadające pomysły do głowy, które staram się wcielać w życie. Każdy nowy projekt spódnicy czy innego elementu ubrania i próba jego realizacji to wyzwanie, to … radość  :lol: . Zdjęcia, które przenoszą mnie w inną krainę mojej percepcji. Znikanie w muzyce, która płynie w uszach i zauważanie tego, czego bez aparatu nie widzę.

Wiosna przyszła i tak … Nie zatarła wspomnień i tych dobrych i tych złych. Po prostu rozświetliła mrok, który mnie ostatnio pochłaniał. Zaczynam czuć zapach słońca, smak powietrza i kolor ciepła. I nic nie pomyliłam  :-P . Odnajduję nową siebie. Zmienioną, bo każde nowe doświadczenie nas zmienia. Ale nadal ciekawą, dobrą i inteligentną. Może trochę twardszą, może trochę mniej ufną i trochę bardziej introwertyczną, ale jednak fajną, dojrzałą kobietę. Wiosna przyszła i tak … Może nadjedzie też lato  :-)

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , | Skomentuj

Kij w mrowisko.

Tak sobie siedzę i oglądam wiadomości. Słucham wypowiedzi polityków wiodących i ich przeciwników. Co by nie mówili, zawsze próbuję odnieść to do siebie. Sądzę, że zupełnie naturalny odruch  :lol: . Tak więc sobie siedzę i słucham…
-Program 500 + , bo wspieramy rodzinę. Chcemy by rodzinie żyło się lepiej, spokojniej. POPIERAM!
- Chcemy, by w niedzielę ograniczyć handel. Chcemy by rodzina mogła spędzać czas razem. POLEMIZOWAŁABYM.
- Dla rodziny … WIĘKSZOŚĆ POPIERAM! …
I nagle myślę … A ja? Ta mała jednostka, która dla kraju nie jest rodziną? Przecież sama bez dzieci i męża. Tak się złożyło… Ale przecież jestem, żyję, czuję, trwam. Chcę móc żyć. Samodzielnie. Sama mieszkając. Sama o sobie decydując. Kluczem jest słowo ŻYĆ, a nie WEGETOWAĆ :mrgreen:  . No to „lepsza zmiano”, rodzina bardzo ważna. I piszę to z całą odpowiedzialnością. Ale proszę o mnie nie zapominać. Zwykłym człowieku, który niestandardowo żyje sobie w polskiej rzeczywistości… wegetuje finansowo  :twisted:
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , | Skomentuj

Polityka wraca do mych myśli.

Słucham rano pewnych wiadomości. Po prostu szykuję się do pracy i biegając po mieszkaniu słucham… I zaczynam się denerwować. :evil:  

Jakiś czas temu byłam przekonana, że oglądanie wszystkich wybranych trzech programów na przemian da najlepszy ogląd. Ale od pewnego czasu korzystam jedynie z telewizji naziemnej. A tam niewielka ilość programów to i wybór niewielki. Włączam informacyjny co rano i widzę zmianę w formie podania, w jakości i doborze newsów :roll:  No cóż … nie mogę tego zmienić. Tendencyjnie chwalone decyzje … tendencyjnie wyśmiewane sprzeciwy. Denerwuję się, ponieważ taka „pasza” dla tych, których nie stać na inne programy to czysta propaganda. Nie ma wyboru! Ale…. staram się uspokoić … Nie wytrzymuję jednak, kiedy słyszę rozmowy widzów w trakcie programu ….

- Jestem Pan B. z Niemiec. Mieszkam już tutaj 40 lat. Jak ja się cieszę, że w końcu w Polsce jest prawowita władza! Właśnie na nią głosowałem!

- Pani L. z Belgii. Żyję w tym kraju 25 lat i widzę nareszcie dobre zmiany w kraju! Cieszę się, że wybrałam tę partię!

- Pan Z. ze USA. Jestem wielkim patriotą. Jak to dobrze widzieć, że w Polsce rządzą patrioci! Nie byłem w moim rodzinnym kraju 30 lat, teraz w końcu będę mógł odwiedzić moje rodzinne strony! Teraz, dzięki mojemu głosowi, jest lepiej.

Zatrzymałam się w połowie drogi. Jak lepiej? Jak Ci „patrioci” mogą wiedzieć jak jest w Polsce skoro w niej nie mieszkają! Jak wydają wyroki na temat zasad rządzenia w Polsce, skoro nawet przez kilkanaście lat w niej nie byli! Nie czekają na przyjęcie do specjalisty lekarza. Nie pracują za najniższą krajową i nie starają się z tego przeżyć. Nie muszą zastanawiać się czy z oszczędności kupić nową parą okularów czy buty na zimę! Ja im nie wybieram prezydenta, ja im nie wybieram rządu! Jakim cudem Pani L. ma swoim głosem mówić mnie, kto ma rządzić w kraju mojego pochodzenia i zamieszkania? Przecież więcej wie obcokrajowiec, który mieszka w Polsce 3 lata!

Tak więc … wnioskuję, by prawo do głosu mieli Polacy. Polacy, którzy żyją w Polsce. A Ci, którzy gdzieś tam rozsiani po świecie narzekają na moją ojczyznę, albo niech wrócą, albo niech nie decydują kto w moim kraju będzie prezydentem, kto w moim kraju jako premier poprowadzi rząd.  Nie ma Cię Panie B. czy Pani L. 5 lat w Polsce to nie każ mi się złościć na siebie i nie mów mi, co dla mnie najlepsze! Ja wiem to najlepiej sama.  :twisted:  :mrgreen:

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , | Skomentuj

No nie! Zgubiłam …

Schyliłam się i próbowałam podnieść kalendarz z podłogi. Podnosząc lewą ręką tę kolorową książkę rozglądałam się po pokoju. Cały czas gdzieś z tyłu głowy tłukło mi się po głowie „… no gdzież jest!”. Nie mogłam znaleźć … Wstałam i bardziej nerwowo przetrząsałam zakamarki. Zajrzałam do szuflad, półek. Przesunęłam materac i przy okazji wymiotłam kurz. Skupiona i lekko zmęczona stanęłam na środku i zakręciłam się dookoła własnej osi. „No cholera nie ma!”. Pomyślałam i zeszłam na dół.

Zaczęłam przetrzepywać szafki kuchenne. Przy okazji powycierałam blaty i podłogę za szafką. Coraz bardziej zmęczona i zła szłam dalej SZUKAJĄC.  W kolejnym pokoju pod stołem i kanapą też nie znalazłam. Za zasłonami, w szafie w przedpokoju i w szafce na buty również nie było. Łazienka nie umknęła moje uwadze. Do toalety zajrzałam już z powątpiewaniem … Zrezygnowana usiadłam na zamkniętym sedesie …

Westchnęłam … Próbowałam wyrównać oddech i przypomnieć sobie gdzie je zostawiłam … Może w szkole – podstawowej lub średniej, kiedy myślałam, że jeszcze mogę wszystko. Może studiując zapomniałam zabrać z jakiejś sali wykładowej, ponieważ spieszyłam się zdobywać świat. Może w pierwszej pracy lub tej sprzed kilku lat, która była dla mnie również domem. A może właśnie w domu, w rodzinie zagłębiając się w życie jej członków.

Cholera … zgubiłam ŻYCIE… Muszę je odzyskać … wierząc w przyszłość. Tylko tak je znajdę …  ;-)

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , | 1 komentarz

Niewdzięczna dama – polityka.

Żaden rząd nic mi nie dał. Po prostu jako singielka bez dzieci na wszystko i do wszystkiego musiałam i muszę sama dojść. Ja nawet nie neguję. Jestem zdrowa, dość inteligentna i zaradna – daję radę  ;-).

Tak więc jakoś pod kątem korzyści finansowych nie patrzyłam podczas wyborów. Jako wolno myślący człowiek jestem dość liberalna. Wiem również, że są ludzie i bardziej wyzwoleni jak i również tacy, których potocznie nazywamy konserwatystami … Do pewnego momentu ze spokojem obserwowałam potyczki pomiędzy tymi, którzy uważali, że Polska winna bardziej być obramowana zaostrzonymi zasadami jak i tymi, którzy chcieli ich liberalizacji. Uznawałam to za zdrowe tarcia, które skutkowały kompromisem. I nagle ZMIANA, żeby nie powiedzieć … DOBRA.

Ja wiem, że pewne elementy są dla zwykłego zjadacza chleba bardzo ważne. Choćby sławne 500+, które podratowało wiele domowych budżetów. Nie wiem jednak, czy warto wyrażać zgodę na posuwający się totalitaryzm. Może nie jestem zwolennikiem KOD i wiecznymi strajkami PRZECIW nie zawsze do końca wiadomo, przeciw czemu.

Wstyd jednak mnie ogrania kiedy śmieją się z nas, Polaków, w świecie. Bo wydaje się obecnemu rządowi, że są na tyle ważni i nieomylni, iż wszyscy winni ich słuchać i podzielać ich opinie. Nawet te najbardziej dziwne ….

Boję się, kiedy grozi mi więzienie za usunięcie chorego płodu na własną rękę (sprawy z urzędu tak długo się ciągną, że w konsekwencji trzeba urodzić) lub wtedy, kiedy zagraża memu zdrowiu i życiu. Boję się, że w więzieniach osiądą przedsiębiorcy za pomyłkę, bo tak zdarzyć się może. Oglądam wiadomości, gdzie w publicznej TV zupełnie przeinacza się fakty. A kiedyś, jeszcze 3 lata temu uważałam je za najbardziej rzetelne i miarodajne. Bardzo niekomfortowo czuję się, kiedy politycy na siłę umoralniają mnie i próbują wrzucić w kanony własnych i JEDYNIE poprawnych myśli, zachowań i planów.

Chcę WOLNOŚCI. Chcę tę mojej, małej wolności myśli, ducha i poczynań zgodnych z prawem. Chcę być dumna z Polski i Polaków. Chcę … no cóż, chyba znów MUSZĘ pomyśleć o polityce. O nowych wyborach, działaniach … tylko kogo wybrać????  8-O

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , | Skomentuj